www.osemka.pl portal aktywnych internautow

Strona:

- Aktualności
- Koncerty
- Sznurki
- Wiolonczela
- ArchiwumX
- Webstory

Społeczność:

- Forum
- Księga gości
- Zloty

Zespół:

- Skład
- Historia
- Goście

Dyskografia:

- Albumy
- Single
- DVD

Teksty:

- Liryki
- Wywiady
- Czaty

Multimedia:

- Galeria
- Tapety
- Nuty
- Teledyski
- Mp3

Redakcja:

- Kontakt
- O nas

Poleca nas:
poleca Codzienna Gazeta Muzyczna


<<-- inne wywiady
Wywiad z Paavo MH 7/06


Niepublikowana część wywiadu z Apocalyptica (MH 7/2006)

M.H.: Spójrzmy teraz na scenę muzyczną. Jak bardzo w ciągu dziesięciu lat się zmieniła?
P.L.: Gdy patrzę na scenę muzyczną z punktu widzenia fińskiego muzyka, jestem pod ogromnym wrażeniem postępu, jaki dokonał się w ostatnich latach na rodzimej scenie. Spójrz, ile zespołów odniosło popularność za granicą! Dziesięć lat temu to było nie do pomyślenia. Oczywiście, nic nie bierze się bez pracy – wszystkie zespoły, które dziś są popularne ciężko pracowały na swój sukces i przeszły naprawdę długą drogę wzlotów i upadków. Wiele kapel harowało i nikt ich nie zauważał. Dziś jest inaczej, są perspektywy, są szanse. To zmiana, jaka najbardziej mnie uderza.

M.H.: Co sądzisz o twoim rodzimym Lordi, który został zwycięzcą tegorocznej Eurowizji?
P.L.: Oh, no wiesz… Lordi jest COOL!

M.H.: COOL powiadasz? (obustronny, bardzo porozumiewawczy śmiech). Podobają ci się ich stroje?
P.L.: Tak, oczywiście, jakże mógłbym ich nie lubić? To z pewnością nie jest moja ulubiona muzyka, ale podoba mi się ten pomysł.

M.H.: Wiesz, wiele ludzi się śmieje, ale coś w tym jednak jest. Ich piosenka to z pewnością najostrzejszy kawałek, jaki kiedykolwiek wygrał w tym konkursie.
P.L.: Eurowizja zawsze była gównem, przez wiele, wiele lat. Sądzę, że Lordi pokazał tym wszystkim fanatykom eurowizyjnym środkowy palec i wypiął się na nich bardzo obficie. To powinna być ostatnia Eurowizja. Jestem za zniesieniem tego konkursu.

M.H.: Potwory wszystko pożrą…
P.L.: Mam głęboką nadzieję. Naprawdę!

M.H.: W jaki sposób mamy rozumieć tę tytułową re-inwencję waszej muzyki?
P.L.: Chodziło nam o wiolonczele. Weźmy np.: brzmienie naszego ostatniego albumu. W ogóle nie brzmi jak krążek klasyczny.

M.H.: Oczywiście, że nie!
P.L.: No właśnie. Jasne, są tam też klasyczne momenty. Przeważają jednak mocne, rozproszone dźwięki wiolonczeli, bardzo zbliżone do brzmienia gitar i basów. Myślę, że na tym polega ta re-inwencja. Chcieliśmy poszerzyć limity tego instrumentu.

M.H.: Okładki waszych albumów zawsze głęboko mnie poruszały. Tymczasem, na najnowszym krążku widać wysoce zmechanizowaną, techniczną wiolonczelę. Przyznam szczerze, że trochę się zdołowałam takim zdjęciem. Czy to znaczy, że te kochane wiolonczele uległy przeobrażeniom ery industrializacji i już nie są tak niewinne i dziewicze jak dawniej?
P.L.: (śmiech). Ale my myśleliśmy, że to zdjęcie jest takie fajowe, że po prostu musi znaleźć się na okładce. Pomyśl o tym tak – że dzisiejsza wiolonczela jest wysoce zmechanizowana, ale mimo wszystko kryje w sobie głęboką duszę. Ja przynajmniej tak myślę. To, że jest tam tyle kabelków i pstryczków wcale nie znaczy, że ona jest bezduszna. Nie można mówić w ogóle o zatraceniu duszy. Wyznajemy w Apocalyptice zasadę, że muzyka i wszystko, co tworzymy zawsze musi mieć swojego niepowtarzalnego ducha. Składa się na niego między innymi pierwiastek prawdziwego życia. Nie ma miejsca na plastik, sztuczne, wygenerowane emocje. Jeśli w tego typie muzyki nie słyszysz iskry rzeczywistości, to nie warto w ogóle tracić czasu na słuchanie.

M.H.: Powiedz, w jaki sposób kompletuje się piosnki na taką kompilację. Nagrywaliście je jeszcze raz?
P.L.: To są wszystko oryginalne wersje utworów. Zebraliśmy te kawałki, które uważaliśmy, że najlepiej sumują Apocalyptikę. Znajdziesz tam reprezentantów z każdej płyty, bo każdy album nas kształtował i każdy jest bardzo ważnym punktem w naszej karierze. Numery wybieraliśmy według własnego uznania. To, co słychać na nowym albumie, to, według nas, najlepsze nasze dokonania.

M.H.: "Kaamos" to jeden z waszych najlepszych utworów. Gdy pierwszy raz słuchałam albumu "Cult" pomyślałam, że może został trefnie nagrany – ten kawałek kończy się nagle, chaotycznie i destrukcyjnie. Teraz wiem, że to celowy zabieg. Dlaczego? O co chodzi?
P.L.: To zakończenie ma metaforyczne znacznie. Chodzi o to, że życie może się skończyć w każdej chwili, w najmniej oczekiwanym momencie. Musimy o tym pamiętać. Nigdy nie wiesz, co się stanie. Jesteś zakochany, właśnie zdałeś egzamin, wiesz, przeżywasz dużo radości, wracasz do domu, przechodzisz przez ulicę i nagle wjeżdża w ciebie rozpędzony samochód. Taka historia wydarzyła się naprawdę – w '98 nasz inżynier dźwięku stał na ulicy i wjechało w niego auto. Zginął na miejscu. Nie było nas przy tym, ale ta tragedia bardzo nami wstrząsnęła… (Paavo załamał się głos). Ludzie powinni korzystać z życia tak bardzo, jak można, bo nigdy nie wiesz co się wydarzy.

M.H.: Czy ta sytuacja natchnęła was jakoś do napisania tej piosenki w taki sposób?
P.L.: Nie, opowiadałem ci o tym jako o przykładzie. Muzyka jest inspirowana wieloma sytuacjami, wypływa z mnóstwa rzeczy, które przytrafiły się w życiu. Nie można określić, że konkretna piosenka inspirowana była tym i tym. To o wiele bardziej skomplikowany i złożony proces.

M.H.: Pierwsza część albumu jest instrumentalna, na drugiej śpiewają soliści. Kto pisze teksty, gdy z nimi nagrywacie?
P.L.: Słowa piszą wokaliści. Jedyny wyjątek stanowi "Repressed", najnowszy kawałek. Oparty jest na tekście Eicci. Max Cavalera i Matt Tuck wprowadzili kilka poprawek. To wokaliści prezentują przekaz tekstowy, ja nie mam w tej sprawie nic do gadania. Moim zadaniem jest tworzenie i granie muzy.

M.H.: No ale chyba możesz mieć wpływ na tekst? Wokalista może sobie w końcu śpiewać o słoniach albo o tym, że nie lubi myć zębów…
P.L.: Wiesz, nie za bardzo. To są ich słowa, oni musi muszą się z nimi identyfikować. Pozostawiamy wokalistom wolną rękę. No ale wiesz… nikt nie będzie śpiewał o myciu zębów do piosenek Apocalyptiki… Mam nadzieję przynajmniej, że do tego nie dojdzie!

M.H.: Wspomniałeś o nowym singlu "Repressed". Za wokale odpowiedzialni są Max Cavalera i Matt Tuck z Bullet For My Valentine. Skąd pomysł na taki kawałek?
P.L.: Gramy mnóstwo kawałków Sepultury, także na koncertach. Praca z Maxem to zawsze było marzenie, dążyliśmy do tego długi czas. Matta i Bullet For My Valentine poznaliśmy w tamtym roku, podczas trasy w Niemczech. Oni nas supportowali, zaprosili do współpracy i tak się zaczęło.

M.H.: No właśnie, zagraliście piękne intro na ich debiutanckiej płycie, pt.: "The Poison". To chyba najlepszy numer na tym krążku, heh.
P.L.: To fakt, udało się. W zamian oni, a właściwie wokalista Matt, wziął gościnny udział w naszym nagraniu.

M.H.: Bardzo lubicie Sepulturę, ale to Metallica jest zespołem, który kochacie ponad życie. Jak sądzisz, skoro marzenie wspólnych nagrań z Maxem się ziściło, to może na następnej waszej płycie usłyszymy Hetfielda?
P.L.: Tak, oczywiście. W przyszłym roku nagramy z nim wszystkie numery i on jedzie z nami w trasę.

M.H.: Yyyy…
P.L.: No… żartuję! Ha, ha! Jasne, to byłoby maksymalne spełnienie marzeń. Nie wierzę jednak, by kiedykolwiek udało nam się z nim cokolwiek nagrać.

M.H.: No wiesz, ale z Maxem się udało. Może nie warto tracić nadziei?
P.L.: Max jest Brazylijczykiem, a James to Amerykanin. Wystarczy, że zauważysz tę różnicę i nie potrzeba więcej komentarzy…

M.H.: Rozumiem, o co ci chodzi… Jakie plany na przyszłość? Teraz jesteście w trasie, a co potem?
P.L.: Pod koniec lata wchodzimy do studia i będziemy nagrywać nowy album. Dajemy sobie na to całą jesień i zimę. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. W każdym razie, w następnym roku ukaże się nowy krążek, nie potrafię sprecyzować kiedy. Wtedy też na stówę przyjedziemy do Polski.

M.H.: Jaki będzie nowy album? Opowiedz coś. Cięższy niż ostatni?
P.L.: Ah, nie sądzę, bym powinienem o tym już mówić. To tak, jak chwalenie dziecka zanim się jeszcze narodzi. Trudno powiedzieć…My tylko gramy muzykę. Cały efekt będzie widoczny dopiero po zrobieniu miksów i masteringu. Nie wiem dokładnie, jakie nasze dziecko będzie. Ale na pewno będzie bardzo ładne, heh!

M.H.: To na pewno będzie przepiękne dzieciątko!
P.L.: O tak, przepiękne, bardzo grzeczne i odniesie wielki sukces!

M.H.: Jak zwykle w przypadku Apocalyptiki!
P.L.: Coś czuję, że już chcesz skończyć, a ja chciałem tobie jeszcze przypomnieć, że w maju ukazało się nasze DVD, "The Life Burns Tour". Nagrywaliśmy je podczas jednego z niemieckich koncertów, jakoś pod koniec roku. Nie pamiętam dokładnie miasta – Dortmund albo Dusseldorf, tam wszystkie miejsca są takie same, heh. Muszę przyznać, że to jedna z najlepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiliśmy. Siła Apocalyptiki tkwi w jej występach na żywo. Wreszcie, teraz na całym świecie, wszyscy będą mogli poznać tę moc. Oprócz koncertów, zobaczycie tam m.in. nasze teledyski. Sądzę, że film ten powstał w idealnym momencie, doskonale obrazuje zespół w tej chwili kariery.

M.H.: Obiecuję, że poinformuję o tym Czytelników! To co? Pożegnamy się po fińsku? Näkemiin!
P.L.: Näkemiin! Mam nadzieję zobaczyć już wkrótce naszych polskich fanów! Pozdrawiam!


Rozmawiała : Ewelina Potocka

Subskrypcja:

Jeżeli chcesz posiadać bieżące informacje o nowościach na stronie, podaj nam swój emial:

Zespoły członków:

 - Hevein

SPECIAL:

 - FanListing
 - ApoSuomiWorld
 - Scarlett

SONDA:

Nasz button:


najlepsza polska strona o zespole Apocalyptica



Serwer:ÓSEMKA.PL



Webmastering: MackaN :: Nim coś skopiujesz, spytaj o zgodę :: Jeżeli coś nie działa napisz do webmastera
strona została założona w listopadzie 2004 :: aktualna szata graficzna powstała w maju 2005 :: wszelkie prawa zastrzeżone (c)