www.osemka.pl portal aktywnych internautow

Strona:

- Aktualności
- Koncerty
- Sznurki
- Wiolonczela
- ArchiwumX
- Webstory

Społeczność:

- Forum
- Księga gości
- Zloty

Zespół:

- Skład
- Historia
- Goście

Dyskografia:

- Albumy
- Single
- DVD

Teksty:

- Liryki
- Wywiady
- Czaty

Multimedia:

- Galeria
- Tapety
- Nuty
- Teledyski
- Mp3

Redakcja:

- Kontakt
- O nas

Poleca nas:
poleca Codzienna Gazeta Muzyczna


<<-- inne wywiady
METAL HAMMER 3/2005

Początek tegt artykułu pomijam, gdyż jest on długim, nudnym wywodem autorki, jak to zaczęła się ona uczyć grać na skrzypcach.

Metal Hammer:
- Cześć Eicca, jak się masz? - wyskandowałam do trzeszczącego aparatu.

Eicca Toppinen:
- Bardzo dobrze, bardzo dobrze! - wyszczebiotał (tego słowa w odniesieniu do Toppinena nie rozumiem, bo szczebioczą zazwyczaj małe dzieci, ale może ja się mylę..- ICY) Eicca, najwyraźniej w wyśmienitym humorze.

MH:
- Jak się już dowiedziałeś, pisze dla Metal Hammera - zaczęłam, ośmielona pogodnym usposobieniem mojego rozmówcy - ale zanim zaczniemy ropzmowę, chciałabym powiedzieć ci, że jestem również muzykiem (chwalipięta - ICY). I tak się składa, że gram na instrumencie pokrewnym twojemu - na skrzypcach.

E.T.:
- Naprawdę? - Eicca znów się roześmiał.

MH:
- Zaczynałam od "klasycznej edukacji" muzycznej, ale teraz bawię się muzyką rockową...

E.T.:
- Świetnie!

MH:
- ...więc w jakiś sposób mogę odnieść się do tego, co robicie... Może uda się nam znaleźć nić porozumienia. To wielka przyjemność móc z tobą rozmawiać, zwłaszcza, że wasze podejście do muzyki jest mi dość bliskie...

E.T.:
- Okay! Dziękuję pięknie!

MH:
- Ale przejdźmy do pytań. - poczułam się nieco zakłopotana nadmiarem informacji, których udzieliłam na swój temat (chwała Bogu! - ICY) - Czy możesz, proszę powiedzieć kilka słów o waszej najnowszym albumie, "Apocalyptica"? Jak porównałbyś go do waszych poprzednich nagrań? Jakie są twoje odczucia związane z tą płytą?

E.T.:
- Nagraliśmy cały ten album jako zespół rockowy - prawdziwy zespół rockowy - zaczął Eicca z emfazą - Na swój sposób jest on bardziej mroczny i bardziej poważny od poprzednich... Ale jeśli odnieść go do płyty "Reflections"... na tamtej płycie pojawiły się bębny i musiały wpasować się jakoś w album, w gotowe nagranie. Nigdy wcześniej nie graliśmy z perkusją. Po raz pierwszy zagraliśmy z nią podczas koncertu promującego "Reflections". Staliśmy się wtedy pełnoprawnym zespołem rockowym z bębnami. Na nowej płycie perkusja lepiej pasuje do całości, bo jej partie były częścią kompozycji od samego początku. Dlatego właśnie nazwaliśmy album "Apocalyptica", aby zaznaczyć, że w tym oto momencie staliśmy się sobą. To jest właśnie Apocalyptica. Niezależny, indywidualny zespół rockowy. Płyty "Cult" i "Reflections" były kolejnymi krokami klasycznych wiolonczelistów stronę rocka. Teraz, po ośmiu latach, jesteśmy wreszcie rockowym zespołem. Po prostu gramy na klasycznych instrumentach.

MH:
- Więc myślisz, że dodanie perkusji było najważniejszym posunięciem?

E.T.:
- Fakt, że byłą ona częścią kompozycji od samego początku. Ale najbardziej istotne jest dla nas, że nie musimy już podkreślać tak bardzo obecności wiolonczeli. Tym razem to nie wiolonczele są najważniejsze, a muzyka. Wiolonczela jest zaledwie instrumentem, który pozwala tworzyć muzykę. Podczas pracy nad pierwszym albumem podchodziliśmy do tego bardzo poważnie: że wszystko ma być wykonane na wiolonczeli i że ma brzmieć jak wiolonczela. Ale teraz... pierwszy utwór jest świetnym przykładem! Słyszałaś płytę?

MH:
- Dotarła do mnie pół godziny temu - wydukałam w duchu przeklinając powolną polską pocztę - Zaczęłam jej słuchać...

E.T.:
- Więc słyszałaś pierwszy utwór?

MH:
- Tak! - rozpromieniłam się w mgnieniu oka. Nie wspomniałam, że kiedy usłyszałam ten utwór, zaczęłam zastanawiać się czy na pewno otrzymałam odpowiednią płytę. W kompozycji "Life Burns!" nie słychać wiolonczel...

E.T.:
- Ktoś by mógł powiedzieć "Ależ nie słyszę tu wiolonczel!" - Eicca wydawał się czytać w moich myślach - Ale niby dlaczego ktokolwiek miałby je słyszeć?

MH:
- Tak, uderzyło mnie to, kiedy usłyszałam tą piosenką. Wiolonczele są ledwo słyszalne...

E.T.:
- Owszem, ale wszystko zostało na nich zagrane. Tak właśnie my gramy na wiolonczelach. I wcale nie musimy nadawać im brzmienia takiego, jakiego ludzie oczekują, tradycyjnego brzmienia. Tak czy siak, cały album nagraliśmy przy pomocy wiolonczel. Ale pierwszy utwór to prosta, bezpośrednia piosenka rockowa. Zastanawialiśmy się jak zrobić najlepszy rockowy album. Potrzebne nam było do tego brzmienie gitary.. Więc mamy brzmienie gitary. Staramy się pisać jak najlepsze piosenki i sprawiać, żeby brzmiały one jak najlepiej. Nie myśleć o instrumentach, tylko grać.

MH:
- A co powiesz o wokalistach, którzy pojawili się na płycie? - kontynuowałam - Wybór padł na frontmanów dwóch zespołów, które odniosły spory sukces komercyjny - Ville Valo z HIM i Lauri Ylonen z The Rasmus. Dlaczego zaprosiliście właśnie ich?

E.T.:
- Zaprosiliśmy ich już pare lat temu. Ale wtedy nie mieli czasu na współpracę. Znamy się od mniej więcej dziesięciu lat. Zawsze rozmailiśmy o możliwości nagrania czegoś wspólnie... bla bla bla. W końcu udało się to z nimi obydwoma w tym samym czasie. Chcieliśmy, żeby każdy z nich zaśpiewał solo, ale kiedy Ville dowiedział się, że Lauri też się pojawi na płycie, wpadł na pomysł nagrania duetu. Pomyślałem sobie, że to świetny pomysł - duet dwóch mężczyzn. To niezbyt normalne - ale nie ma zbyt wielu takich piosenek. Może jedna, albo dwie... A głosy Lauri'ego i Ville są tak od siebie rózne - to była dla nich świetna okazja, żeby zaśpiewać razem coś niezwykłego.

MH:
- A czy zaprosiliście tych dwóch - powiedzmy otwarcie - popularnych muzyków ze względów komercyjnych? - starałam się, żeby moje pytanie miało formę zaczepki - Żeby ułatwić sprzedaż waszej muzyki, zachęcić do niej szersze grono potencjalnych nabywców?

E.T.:
- Najistotniejsza rzecz, to grać dobrą muzykę - słowa te zabrzmiały jak zuzyty frazes - ale oczywiście, dobrze jest dla Apocalypticy pracować z wokalistami. To ważne narzędzie do promocji albumu. Trudno jest na przykłąd przepchnąć instrumentalny videoclip w MTV - bez pozy i pretensji ciągną Eicca - Kiedy powstało "Reflections", zrobiliśmy teledysk do "Somewhere Around Nothing" - to bardzo dobry clip, ale pewnie nigdzie nie można go zobaczyć. Nie ma nigdzie miejsca na instrumentalne teledyski. Nie ma tez miejsca na instrumentalne utwory w radio. Oczywiście, najważniejsza jest dobra muzyka, ale jeśli muzyka jest dobra, trzeba ją jeszcze dobrze wypromować - słowa Eiccy były równie szczere, co logiczne - Wtedy przydaje się śpiew. Chcemy, żeby ludzie słuchali naszych utworów, bo uważamy, że tego warte...

MH:
- Czy teraz, kiedy, jak mówisz, jesteście prawdziwym zespołem rockowym, istnieje możliwość, że pokusicie się o własnego, pełnoetatowego wokalistę?

E.T.:
- Nie, nie - odparł mój rozmówca bez chwili namysłu - Bo wtedy nie moglibyśmy... Widzisz, to załamałoby hegemonię w zespole. Pełnoetatowy wokalista zniszczyłby całą magię Apocalypticy. Podoba nam się układ, który mamy teraz i robimy z niego użytek. Duża częścią całości są koncerty. A kiedy na scenie cały czas jest wokalista, przykuwa on osiemdziesiąt procent uwagi. Publiczność koncentruje się na nim, a reszta to zaledwie akompaniament. Tego definitywnie nie chcemy. To my sami jesteśmy solistami.

MH:
- Więc to wy jesteście wielkimi gwiazdami? - zaśmiałam się.

E.T.:
- Tak, jesteśmy wielkimi gwiazdami - Eicca odpowiedział mi zdrowym śmiechem - Ha ha ha! Nie, nie. Ale wiesz, w ten sposób mamy większy ubaw. Mamy więcej swobody, więcej możliwości na scenie. Chodzi głownie o to. Na pewno w przyszłości będziemy coraz częściej współpracować z wokalistami. Ale z nikim na stałe.

MH:
- Czy macie jakiekolwiek rozeznanie, jak duży jest odsetek klasycznie wykształconych muzyków wśród waszych fanów? - zmieniłam temat.

E.T.:
Tak, wiem, że sporo jest ludzi z klasycznym zapleczem i wiem też, że jest wielu wiolonczelistów, którzy grają utwory Apocalypticy na całym świecie. I to bardzo dobrze!

MH:
Deklarujecie, że od dawna jesteście fanami metalu... Co najbardziej przemawia w metalu - i w ogóle w rocku - do klasycznie wykształconych muzyków takich, jak wy?

E.T.:
- Być może chodzi o pewną pierwotność, prymitywność, której brak w muzyce poważnej. Oraz sposób, w jaki powstają emocje. W muzyce poważnej wszystko jest nieco ukryte. To wspaniałe w muzyce rockowej.. i w muzyce wokalnej. Wszystko jest takie pierwotne, ekspresywne i bardzo emocjonalne. To przemawia najbardziej.

MH:
- To prawda... Klasyczne wykształcenie muzyczne uczy bardzo pokornego podejścia do dzieła i jego interpretacji - ciągnęłam wątek - Stworzono bardzo ścisłe reguły dotyczące tego, co można robić, a czego nie wolno. Czy na początku waszej "rockowej drogi" było to dla was utrudnieniem? Jak zareagowaliście na ten nagły przypływ twórczej swobody? Czy nie onieśmieliła was ona?

E.T.:
- Owszem. Kiedy robiłem pierwsze aranżacje utworów Metallicy, każda interpretacja musiała być naprawdę wierna oryginałowi. Czułem, że musze docenić i szanować to, co oryginalny kompozytor chciał przekazać, czułem, że nie wolno mi nic zmieniać. Później, kiedy zacząłem pracować na d utworem "Hall of the mountain king" Edwarda Griega, pomyślałem "do diabła z tym!". Teraz słucham utworu w poszukiwaniu tego, co w nim najważniejsze i najbardziej pociągające. I opieram aranżację na tym elemencie. W ostateczności może okazać się ona lepsza od oryginału...W ten sposób teraz myślę. Oczywiście szanuję oryginalna kompozycję, ale grając rocka przez dość długi czas zrozumiałem, że w muzyce najważniejsze są emocje i że jedną muzykę zagrać można w wielu przeobrażonych aranżacjach - Eicca najwyraźniej podekscytowany tematem zaczął mówić szybciej - To, co robimy w tej chwili, co robią wszyscy rockowi muzycy, jest kontynuacją tego, co robili twórcy klasyczni wieko temu. W siedemnastym, osiemnastym wieku wszyscy wykonywali swoje własne utwory. Kompozytorzy byli jednocześnie wykonawcami. Dziś nie zdarza się to często. Kompozytorzy są niczym matematycy, zamknięci w swoich ciasnych laboratoriach - w głosie mojego rozmówcy zabrzmiała ledwie słyszalna nutka pogardy - Piszą utwory, których nie może zagrać! I nie mają żadnego kontaktu ze słuchaczami. Współpraca pomiędzy muzykiem i odbiorcą zniknęła ze świata muzyki poważnej. W rocku to najważniejszy czynnik. I właśnie to robimy. Piszemy własne utwory i sami je wykonujemy. Wiemy dzięki temu, co porusza ludzi, co im się podoba. To niezwykle ważne.

MH:
- Więc w pewnym sensie powracacie do korzeni... - westchnęłam cicho.

E.T.:
- Tak. Zresztą to właśnie dlatego ludzie uciekają dziś od koncertów muzyki poważnej. Ponieważ utraciły one swoją jakość. Tylko ludzie odpowiednio wykształceni mogą objąć kompozycję, które powstają w dzisiejszych czasach. Wszystko jest takie złożone, trudne i dziwaczne. Kompozytorzy nie mają już kontaktu z normalnymi ludźmi! Siedzą sobie zamknięci w swoich małych pokoikach...

I tu następuje kolejny nudny wywód na temat osobistych wyobrażeń autorki, dlatego znowu go pomijam.

MH:
- Jak sam powiedziałeś, pierwszy utwór na waszej nowej płycie nie brzmi jak kompozycja wiolonczelowa, chociaż jest wykonywany na wiolonczelach - poruszyłam najistotniejszą dla mnie kwestię - Jak określiłbyś potencjał wiolonczeli jako instrumentu rockowego? Jak porównałbyś go do potencjału gitary?

E.T.:
- Myślę, że możliwości wiolonczeli są nieograniczone - wykrzyknął radośnie Eicca - Technicznie możesz z nią zrobić wszystko to, co z gitarą. I więcej. Grając smyczkiem uzyskujesz większą moc, większą intensywność. To istotne w heavy-metalu. A na tym wszystkim umieścić możemy klasyczne brzmienie wiolonczeli. A na naszym pierwszym utworze z nowej płyty używamy wiolonczel w sposób, w jaki nikt wcześniej tego nie robił. Mocno przesterowany, brzmiący jak gitary. Choć to wciąż wiolonczele... To chyba dość dziwne.

MH:
- Dziwne nie dziwne, ale czy nie sądzisz, że za wasza sprawą może narodzić się pewien nowy trend w muzyce rockowej? Pewnie pojawią się wasi naśladowcy, którzy wezmą smyczki w dłonie i zaczną używać ich coraz częściej w rocku... Potencjał instrumentów smyczkowych jest ogromny... czy będą to instrumenty dwudziestego pierwszego wieku?

E.T.:
- Tak sądzę, choć potrzeba na to trochę czasu. Potrzeba na to nowego pokolenia. Ludzie w moim wieku są wciąż zbyt ograniczeni przez klasyczną edukację. Ale niewykluczone, że dorasta właśnie nowe pokolenie muzyków, którzy dopiero zaczynają naukę, a którzy oprócz klasycznej muzyki będą grać również rocka. To bardzo możliwe. Zobaczymy czy do tego dojdzie. Czas pokaże...

Rozmawiała: Tylda Ciołkosz

Subskrypcja:

Jeżeli chcesz posiadać bieżące informacje o nowościach na stronie, podaj nam swój emial:

Zespoły członków:

 - Hevein

SPECIAL:

 - FanListing
 - ApoSuomiWorld
 - Scarlett

SONDA:

Nasz button:


najlepsza polska strona o zespole Apocalyptica



Serwer:ÓSEMKA.PL



Webmastering: MackaN :: Nim coś skopiujesz, spytaj o zgodę :: Jeżeli coś nie działa napisz do webmastera
strona została założona w listopadzie 2004 :: aktualna szata graficzna powstała w maju 2005 :: wszelkie prawa zastrzeżone (c)